piątek, 13 listopada 2015

Zabawa dyniowa

Ostatnio jestem bardziej skupiona na gotowaniu i pieczeniu zdrowych rzeczy (kilka nowych postów na blogu kulinarnym) niż na nauce, ale zamieszczam parę rzeczy, które robiliśmy ostatnio.


Emil ze Stasiem wybrali się na Zabawę dyniową do szkoły językowej. Byłam pełna podziwu dla Emila, który nie tknął nic słodkiego (podobnie było na urodzinach u kolegi). 
Aktualnie próbuję różne przepisy na ciasta bez glutenu, cukru i mleka, ale powiem szczerze, że średnio to wychodzi, raz na ileś przepisów wyjdzie coś "dobrego", ale nie poddaję się i dalej kombinuję ze stewią, ksylitolem, syropem z agawy, mlekiem kozim, ryżowym (lub innym "bez antybiotyków") i przeróżnymi mąkami (z wyłączeniem GMO), do tego różne ziółka i przyprawy:-)






Myślę, mówię, opowiadam. Pomoc ogólnie bardzo fajna, z tym, że do wycinania i segregowania (pakowania do kopert elementów z różnych ćwiczeń) zatrudniłam chłopaków. Jest sporo rzeczy, których się Róża nowych z tego nauczyła, ale prawie połowa była też bardzo prostych, które już dawno umiała. Generalnie nie bardzo mi się podoba idea bardzo "przekrojowych" materiałów (jedna pomoc na różne etapy nauczania), wolę, aby aktualna pomoc dotyczyła poziomu, na którym dziecko akurat jest. W tej jest sporo bardzo prostych rzeczy (n.p. części ciała, owoce), trochę takich akurat (np. budynki, pory roku), trochę stanowiących wyzwanie (stopniowanie, przyimki) oraz parę "odlecianych" (np. z czego słyną różne miejsca w Polsce). Niemniej pracuje się z tym bardzo fajnie i najdłużej z tego korzystamy, ponieważ posiada najwięcej wyzwań. Jest to jedyna z pomocy Róży przeznaczona dla "osób z afazją" (nie "dla dzieci").


Logiś i ja - Analogie - świetna pomoc, niby od 4 lat, ale Róży udało się większość rozwiązać samej, do tego spodobało jej się przyklejanie odpowiedzi i teraz nie można jej oderwać od kleju, wczoraj chłopacy na zmianę cieli dla niej kawałki papierków, żeby mogła sobie przyklejać do kartki. Dzisiaj poszłam na łatwiznę i zaopatrzyłam się w naklejki w Biedronce:-) Ale miała zabawę z chłopakami!


Zabawy z rymami (fajny pomysł, bardzo schludne i bezpieczne wykonanie - twarde, sztywne kartki, z tym że szybko Róża wszystko załapała i po kilku przeczytaniach już się znudziło). 
Ciekawa rzecz: Róża kończyła świetnie rymy, z tym że w jednym się upierała: "Kucharzowi szef, kazał umyć..." "Ręce!":-)



 Powtarzam, rozumiem, nazywam cz.2 (bardzo fajna pomoc naukowa, schludna - przyjemny papier, łatwo się połapać, bez czytania instrukcji,ciekawe pomysły, idealny Róży poziom)





Szeregi i sekwencje (w naszym zestawie brakowało sporo obrazków,nie wiem, czy tylko nasz taki niekompletny, do tego cięcie i segregowanie kilkuset elementów - kupa roboty)  :-(

2 komentarze:

  1. Czy mi się wydaję... Czy Różyczka patrzy z większą uwagą... Te jej spojrzenie w str aparatu jest głębsze... Jakby więcej wyrażało..jakby całą mowę wew miała ułożoną..robisz mi zdj mamo :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Madzia tez wiedzma byla na Halloween heheh.a u nas w przedszkolu mloda blysla bo czyta plynnie po angielsku a jesy Polka Rozyczka pewnie tez by furore zrobila

    OdpowiedzUsuń