wtorek, 7 lipca 2015

Polskie realia

Chciałabym się z wami podzielić czymś w zasadzie śmiesznym, jeżeli nie tragicznym dla wielu osób.


W maju byłam z Różą u metabologa w sprawie skierowania na badania specjalistyczne do szpitala. Oficjalny czas oczekiwania do metabologa w Poznaniu to 8 miesięcy (w kwietniu się kończą terminy na dany rok). Lekarz powiedział, ze za 3 miesiące będzie miała termin w szpitalu i że się ktoś odezwie. Czekałam dwa miesiące i w zasadzie o tym zapomniałam, aż to dzisiaj pani ze szpitala dzwoni, że za dwa tygodnie mamy przyjść. Ja na to pani, że mamy wykupione wakacje i jest to jedyny tydzień, kiedy nas nie ma w Poznaniu i że ma przesunąć. Pani na to, że nie może i że mamy się umówić na kolejny termin do lekarza (w grudniu zapisy na kolejny rok), żeby dał nowe skierowanie. Jakby to nie było śmieszne, to bym uznała za tragiczne!:-) Za 10 minut kolejny telefon. Tym razem dzwoni pani z Powiatowego Centrum do spraw Orzekania o Niepełnosprawności (kilka razy z Różą byłam tam osobiście z dokumentami, żeby się umówić na termin komisji, przy okazji godzinę przebijając się przez roboty drogowe i płacąc za parking i za każdym razem się wracałam,bo Róża by mi w takiej kolejce nie wysiedziała, a raczej wystała i w końcu wysłałam dokumenty pocztą). Pani się pyta o kod pocztowy, bo coś jej się nie zgadzało. Podałam kod i nauczona poprzednim doświadczeniem pytam o termin, bo za dwa tygodnie wyjeżdżam na wakacje, a pani na to, że nie może mi podać przez telefon i że niedługo przyjdzie listem!:-))) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz