niedziela, 26 kwietnia 2015

Czytanie


Różyczka czyta zdania po polsku.


Różyczka czyta zdania po angielsku.


Różyczka i Little Reader.

W prywatnym przedszkolu w okolicy, z którym podpisałam umowę, dyrektorka po tygodniu zadzwoniła, że jednak Róży nie chce i jak sobie nie będzie radziła, to ze mną we wrześniu rozwiąże umowę. Dyrektorce powiedziano w tutejszym urzędzie gminy, że nie dostanie na nią dofinansowania, które, wg przepisów, jej przysługuje. Później dowiedziałam się o jednym przedszkolu w Poznaniu, które koleżanka bardzo zachwalała i umówiłam się tam na rozmowę, ale następnego dnia inna dziewczyna dzwoniła i kategorycznie odradzała to przedszkole (podobnie jeszcze kilka innych osób), ostatecznie nie dotarłam tam na rozmowę, ponieważ chirurg, z którym byłam wcześniej umówiona u dentysty godzinę się spóźnił. No i dwa dni później jeszcze inna dziewczyna mówi, że to przedszkole jest super... Głowa mi normalnie pęka... Oglądałam w piątek jedno przedszkole integracyjne metodą Montessori, na drugim końcu Poznania, ale koło męża pracy i mi się spodobało. Jedno miejsce się zwalnia od września, z tym że, żeby podpisać umowę muszę mieć "papiery". Od dwóch tygodni próbuję się dodzwonić do PPP, która jest dość daleko od nas (w Buku), ale nie idzie, bo albo nie ma kogoś, kto umawia na wizyty albo w ogóle nikt nie odbiera. Dzisiaj chyba będę musiała się tam osobiście przejechać...

niedziela, 12 kwietnia 2015

Dora i Peppa


 Mój torcik na urodzinki bratanka:-)


Róża "maluje".


Różyczka i "Colorino"


Różyczka układa "Europa Trip".


Różyczka na filmiku czyta nazwy owoców. Potrafi przeczytać także nowe słowa, nazwy własne, które widzi po raz pierwszy, ale nie zawsze wyraźnie wymawia lub delikatnie przekręca. Co ciekawe nie komunikuje się jeszcze werbalnie w ogóle, jakby nie odczuwała takiej potrzeby. Czyta dość ładnie (w dwóch językach), ale nie mówi.


Różyczka "gra" na perkusji:-) Uwielbia instrumenty muzyczne...


Nasz nowy nabytek - książeczki o Dorze



Różyczka w klubie maluszka.

Róża za kilka miesięcy (we wrześniu) kończy 3 latka i jesteśmy aktualnie na etapie poszukiwania dla niej przedszkola. Mamy podobne przeboje, jak ze Stasia angielskim na początku roku szkolnego (zresztą właśnie mu się znowu zmienia szkoła języka, ponieważ rozpadła się jego grupa). Chciałabym przestrzec przed niektórymi nieuczciwymi przedszkolami prywatnymi. Było to tak... 
Na początku planowałam dać Różę do przedszkola, do którego chodzą chłopacy lub do publicznego u nas w gminie, ale w związku z tym, że Róża za bardzo nie mówi (szczególnie po polsku, po angielsku trochę słów, ale generalnie nie odczuwa potrzeba komunikowania się), do tego jeszcze kilka innych kwestii samoobsługowych, odległość i inne, chciałam ją dać do prywatnego przedszkola dwujęzycznego obok nas. Wszystko było ustalone, ale dyrektor nie chciał ze mną podpisać umowy w marcu bo "zmieniają statut" i dopiero na początku kwietnia powiedział, że może. Wręczył mi umowę nic nie mówiąc, i poszedł. Po przeczytaniu okazało się, że czesne jest zupełnie inne niż było jeszcze tydzień wcześniej... Okazało się, że od września jest spora podwyżka, o czym nikogo nie poinformował przed zakończeniem naboru do przedszkoli publicznych... Bardzo mnie to wzburzyło, bo nie chodzi nawet o samą wysokość czesnego (jak przedszkole chce i ma klientów, to może sobie ustalić nawet absurdalne), ale o sam termin i sposób zakomunikowania (zresztą po fakcie dowiedziałam się, że już wcześniej tak postępowali). Pojechałam od razu do przedszkola publicznego w gminie, gdzie (po wyjaśnieniu sytuacji) poinformowano mnie, że już jest po terminie, a poza tym, jak mnie stać na przedszkole prywatne, to są też inne (ze względu na aktualne kryteria: wielodzietność, niepełnosprawność w rodzinie dostalibyśmy się w pierwszej kolejności)... Potem próbowałam się skontaktować z dyrektorką przedszkola chłopaków, z którego w zasadzie byłam bardzo zadowolona, ale ze względu na specyficzne problemy z Różą oraz odległość, chciałam ją dać bliżej nas do przedszkola, ale też już było po terminie naborów. No więc jeździłam i oglądałam wszystkie przedszkola prywatne w bliższej i dalszej okolicy (nawet jedno Montessori, ale kilka rzeczy mi się tam nie podobało). W zasadzie nie szukałam czegoś konkretnego, po prostu chciałam wejść i wiedzieć, to jest to - tu będzie się dobrze czuła! Chyba mi się udało, bo spodobało mi się jedno przedszkole w okolicy, którego wcześniej nie brałam pod uwagę, ale koleżanka mnie wyciągnęła, żeby obejrzeć dla porównani. Jak nic się zmieni, to jutro pójdę podpisać umowę (jeszcze przed ogłoszeniem wyników naboru do przedszkola publicznego u nas w gminie, bo są podobno 4 ostatnie miejsca).
Jednak coś się zmieniło... Ale o tym później na blogu.


I ulubiona zabawka Róży - plac zabaw Świnki Peppy!