sobota, 2 sierpnia 2014

Klub detektywów

Wczoraj Staś uczestniczył w warsztatach archeologicznych o potopie w Mezopotamii. Przyniósł maskę ryby własnoręcznie wykonaną, tabliczkę z imieniem napisanym w glinie w starożytnym języku i starożytny alfabet. Dzisiaj byliśmy na "Klubie detektywów" - poszukiwaniu starych śladów wokół katedry. Warsztaty były organizowane przez Bramę Poznania. Tutaj robią w masie solnej ślady rąk i je malują.



A tutaj poszukują śladów na cegłach.


 Różyczka natomiast w domu koloruje,


 rysuje po śladzie z książeczki dwulatka,


układa "To i to",


i czyta nowe książeczki.


Dzisiaj mnie niesamowicie zaskoczyła. Na stole leżały jej aktualne kartki do czytania globalnego, m.in. około 10 kartek ze słowami angielskimi i zdania po polsku, które od jakichś 10 dni czytamy. Róża wzięła angielskie kartki i prawie wszystkie przeczytała (z polskich zdań "tylko" dwa słowa rozpoznała). Jak dziecko jeszcze nie mówi, to trudno rodzicowi uwierzyć, że już umie czytać... Chociaż Róża w zasadzie trochę mówi, ale głównie po angielsku (zwierzątka, kształty, liczby, niektóre kolory, i pojedyncze inne słowa - hat, baby, bye, egg, tractor itp.). Po polsku do słowa "koło" i "mama" doszło liczenie. Róża jest bardzo podobna z zachowania i uczenia się do Stasia. Tylko Emil-humanista w naszej rodzinie chyba z kosmosu się wziął :-) No ale przynajmniej jest z kim poczytać coś co nie jest encyklopedią albo książeczką dla maluszków i przejść się do teatru albo na inne wydarzenie kulturalne. Zawsze jakieś urozmaicenie od zadań matematycznych, przy których miło się czas spędza ze Stasiem (najbardziej lubi je sam wymyślać i mi zadawać)... Co ciekawe Staś nie lubi wyjść do teatru i na czytanki, a Emil nie trawi zadań matematycznych (co nie znaczy jednak, że nie potrafi ich rozwiązać, po prostu ich nie lubi)!
Róży tak się podoba układanie, że dzisiaj do owoców, warzyw, kształtów, kolorów i liczb dorzuciłyśmy zwierzątka (dobieranie napisów do obrazków po angielsku). Jutro z Różyczką idziemy na basen, a z Emilkiem na warsztaty wokół książki „Pomelo się zastanawia”.
W domu czytam chłopakom baśnie arabskie "Aisha i wąż", które nas wciągnęły i o dziwo nawet Staś się przysłuchuje, co mu się rzadko zdarza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz