wtorek, 14 stycznia 2014

Dziecko po wczesnej edukacji w szkole, w pierwszej klasie..

Jestem ciekawa, jak u innych dzieci po wczesnej edukacji wygląda nauka w szkole. Podzielę się moimi doświadczeniami.
Wczoraj byłam pierwszy raz na konsultacjach indywidualnych z wychowawczynią, wcześniej nie miałam okazji rozmawiać z nią osobiście. Prawdę mówiąc wydawało mi się, że przy 25 dzieci wychowawca nie będzie potrafił zbyt wiele powiedzieć o każdym z osobna. Byłam mile zaskoczona, że pani powiedziała mi sporo o Stasiu na temat funkcjonowania w grupie, zachowania, nauki. Kiedy Staś wcześniej od innych dzieci rozwiązywał wszystkie zadania wychowawczyni powiedziała, że się bała, że będzie się nudził, natomiast szybko zauważyła, że Staś sam sobie wynajduje zajęcia, najczęściej w postaci rysowania. Pani próbowała mu dawać kolejne zadania, jak skończy, ale nie chciał:-) Odnośnie nauki powiedziała jeszcze, że myślała o przeniesieniu Stasia do drugiej klasy, ale nie jest przekonana, czy by emocjonalnie pasował. Przyznałam jej rację, że wolałabym, żeby został w klasie z rówieśnikami - 6-latkami. Jestem bardzo zadowolona z kolegów i koleżanek z klasy i z nauczycieli, co nie zawsze się w szkole zdarza i absolutnie nie chciałabym, żeby poszedł do innej klasy. Pani powiedział, że w takim razie można by go z matematyki tylko dać do drugiej klasy. Powiedziałam, że czemu nie (ale potem sobie pomyślałam, że w zasadzie to niewiele zmieni, ponieważ na matematyce w drugiej klasie również będzie wyprzedzał innych uczniów, więc nie wiem czy to ma sens; do starszej klasy, faktycznie odpowiadającej jego poziomowi, to może by była gra warta świeczki, zresztą podobnie z angielskiego). Staś startował w Olimpusku z angielskiego i pani od angielskiego powiedziała wychowawczyni, że "wymiata":-)
Czytałam w internecie trochę o uczniach "uzdolnionych" i zajęciach z wyższymi klasami. Istnieje możliwość indywidualnego toku nauczania czy programu nauczania i można się o to ubiegać zazwyczaj po roku nauki. W zasadzie jakoś szczególnie mi na tym nie zależy, ponieważ Staś dobrze się czuje w swojej klasie, ale jak wychowawczyni sama to zaproponowała, zaczęłam rozważać taką możliwość. Możliwym rozwiązaniem wydawałoby mi się, żeby ze swoją klasą chodził normalnie na zajęcia, a na matematykę i angielski dodatkowo do starszej klasy, tak jakby na "zajęcia dodatkowe" przynajmniej w jego odczuciu, ale pod warunkiem, że byłaby to faktycznie klasa na jego poziomie, ponieważ chodzenie na angielski czy matematykę dodatkowo do drugiej klasy za dużo by mu chyba nie dało. Nie wiem, na razie jak się sprawa dalej rozwinie i nic w tym kierunku nie robię. Póki co czekamy na wyniki Olimpuska (mają być w marcu) i przygotowujemy się do Kangurka dla drugich klas (muszę przyznać, że zadania są dość trudne i sądzę, że mało który drugoklasista je rozwiąże), także jestem bardzo ciekawa, jak Stasiowi pójdzie.

9 komentarzy:

  1. Super ! Zdolna mama- zdolne dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastycznie! A nie myślisz, że Staś się uwsteczni naukowo przez ten rok nauki? Moja Hania nie była wcześnie edukowana, ale z przedszkola wyszła licząc nie najgorzej. W tej chwili liczy tylko w granicach do 8, bo do tej cyferki doszli w nauce szkolnej. Mówi, że nie umie policzyć działania z większymi liczbami. Mnie to zdołowało bardzo, zwłaszcza, ze matematyki jest w ogóle bardzo mało w pierwszej klasie, czego nie pojmuję zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie sądzę, żeby się uwstecznił. Wcześniej chodził do przedszkola, a tam matematyki jeszcze mniej było. Teraz w szkole jest krócej niż w przedszkolu (wcześniej się zajęcia kończą). W domu liczymy zadania z Kangurka, więc trenuje, a zdania domowe z matematyki daje bratu (chociaż dla niego też za łatwe:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze odnośnie Emila, to dzisiaj w przedszkolu wzbudził spore zainteresowanie, że potrafi liczyć do 100:-))

      Usuń
  4. Zdolniacha z tego Twojego syna. Chyba dam z ciekawości Wiktorii zadania z Olimpuska do zrobienia z klasy 3. Uważam że wczesna edukacja daje dzieciom świetne przygotowanie na przyszłość.
    Skąd wzięłaś takie świetne duze flashcards (te ze zdjecia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://wydawnictwo-pentliczek.pl/news/13/17/Zestaw-do-Nauki-Czytania-Malych-Dzieci-1-6-r-z.html

      Usuń
  5. sama przyjemność czytać o Twoich dzieciakach :) Gratuluję Stasiowi i Tobie oczywiście. Ciekawa jestem jak się rozwinie temat z indywidualnym tokiem nauczania, koniecznie daj znać.

    P.s. co robiłaś z chłopakami po tym jak skończyliście kropki domana? u nas kropki już dłuższy czas leżą i tak się cały czas zastanawiam co i jak robić z matematyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staś lubił np. liczyć domy przechodząc obok albo czytać numer po angielsku i polsku, dodawaliśmy na liczydle z dużymi oczkami. Myślę, że każde dziecko polubiłoby też "odejmowanie" cukierków albo dzielenie po równo między lalki. Chłopacy bawili się w sklep płacili i wydawali resztę. Ważyli produkty na wadze kuchennej, rysowali mapy domu i zaznaczali tam jakiś skarb i go szukali, dopasowywali liczby arabskie do przedmiotów w określonej liczbie, grali w monopol dwoma kostkami, dodawali je i o tyle trzeba było przesunąć pionek, obsługiwali bank w Monopolu.Staś przerysowywał liczby rzymskie. Robiliśmy wszystko, co mi się przypomniało ze szkoły. Nie przejmowałam się tym, że np. układ współrzędnych jest bodajże w gimnazjum, bo można pokazać wpierw liczby na jednej osi, potem na dwóch i nawet 4-5 latek to zrozumie. Ułamki też są w programie dla starszych klas, a przecież łatwo podzielić owoce czy pizzę na kilka części. Z wygody dużo korzystałam z gotowych książeczek z zadaniami np. z matematyki dla pierwszej klasy (najlepszy był chyba z Naszej Szkoły). Po tym jak Staś zaczął swobodnie dodawać do 20 pokazałam mu dodawanie w słupku. Jest też sporo gier matematycznych. Z trudniejszych: Reksio i matematyka oraz Matmoludki a z łatwiejszych Matematyka - Wesołe Miasteczko, Młody Einstein. Bardzo fajne są po angielsku płyty Petera Weatherall: Fantastikos Mathematikos i Musical Math. Ostatnio tutaj przypadkiem trafiłam na ciekawe artykuły o wczesnym nauczaniu matematyki: http://krzysztofcywinski.pl/media.php#filtr Polecam też stronę Matematyczne zoo. Dla Róży myślę teraz o tym: http://allegro.pl/playme-edu-ukladanka-nauka-liczenia-drewno-6540-i3832437228.html

      Usuń
    2. Odnośnie indywidualnego toku, dam znać, jak coś się będzie dziać. Na chwilę obecną nic w tym kierunku nie robię i wyjaśniam dlaczego. W czerwcu miałam jeszcze duże obawy o szkołę: że się będzie nudził, broił itp., ale w sumie bardziej o to, co mają też wszyscy inni rodzice, że będą dzieci agresywne, z rodzin patologicznych, że nauczyciele będą nie do końca z powołania i chyba bardziej mnie to martwiło. Uczyć go nadal uczę w domu, więc o to się tak mocno nie martwiłam. Potem, jak już poszedł do pierwszej klasy odetchnęłam z ulgą. W klasie ma 19 dziewczyn, więc może dlatego klasa jest w miarę spokojna, wychowawczyni bardzo fajna, wymagająca, Staś ma fajnych kolegów (próbowałam nawiązać wprawdzie jakiś bliższy kontakt, żeby widywał się też z kolegami po lekcjach czasem, ale to już chyba nie te czasy co kiedyś i ludzie nie mają już zbyt dużo czasu na takie rzeczy - świetlica musi wystarczyć...). W związku z tym nie chciałam nic zmieniać. On też jest emocjonalnie maksymalnie na swój wiek i ze starszymi dziećmi mógłby się tak dobrze nie dogadywać, jak z rówieśnikami. Owszem, fajnie by było, jakby matematyki się uczył na wyższym poziomie, a angielskiego to już w ogóle byłabym szczęśliwa, bo z tym angielski, to teraz największy "problem". W szkołach językowych nie mogę znaleźć grupy w zbliżonym wieku, na podobnym poziomie, profesjonalny nauczyciel do domu to dość duży wydatek, szczególnie że raz w tygodniu to trochę mało, no i mam dwóch chłopaków, więc razy dwa, a z kolei ze studentami to tak jest, że trochę pochodzą, potem sesja albo znajdą stałą pracę i trzeba nowego szukać, do tego wszystkiego jeszcze często mam wrażenie, że sama bym lepiej poprowadziła lekcje, ale przy trójce już bym chciała też chociaż przy angielskim skorzystać z pomocy z zewnętrznej, dlatego jak wychowawczyni coś będzie działać w tym kierunku, to będę za. Muszę to jeszcze chyba wszystko faktycznie jeszcze raz przemyśleć, bo wprawdzie wychowawczyni mówiła o matematyce, ale dla mnie przekonujący byłby ten angielski na wyższym poziomie (matematyki na poziomie podstawówki w zasadzie sama go mogę nauczyć). Może wyniki tego Olimpuska coś będą znaczyły - zobaczymy...

      Usuń