piątek, 8 listopada 2013

"deDomo" i "Nauka mimo woli"

Mojej Różyczce spodobało się "rysowanie":-) Ma zupełnie inne zainteresowania niż chłopacy, jak byli mali. Oni nie bardzo chcieli ze mną czytać i rysować (ale mimo to ze Stasia wyrósł niezły czytelnik, a Emil czasem Biblię dla maluchów wieczorem sobie czyta:-).



A tu zmotywowana jednym z postów na zaprzyjaźnionym blogu postanowiłam stworzyć dla chłopaków ściankę do wspinaczki. Już mi wcześniej chodziła po głownie tzw. "wyszalnia" w domu, ale wujek, który miał ją robić zmarł i pomysł musiał odczekać swoje.


Pierwsze "kupony" wczesnej edukacja odrywa się już jak dziecko idzie do szkoły, ale nie tylko tam. Czasami przychodzi ktoś do nas, żeby pokonwersować ze Stasiem po angielsku, no i się pytają, co pani z nim robić, że on tyle umie?:-) Pewnie, że miło!
A propos angielskiego, postanowiłam wypróbować z Emilem metodę deDomo. Widzę, że w jego przypadku się sprawdza. Trudniej mi się z nim pracuje, ponieważ w odróżnieniu ode mnie i Stasia jest słuchowcem, więc się muszę do niego trochę "dostroić", żeby go czegoś nauczyć. Czasami kiedy Emil chce coś ode mnie, musi to powiedzieć po angielsku, np. "May I have a jelly bean?" Jak nie wie, jak to mu mówię, a on powtarza. Jak chce kolejnego żelka, to już sam wie, jak poprosić. Ze Stasiem też to stosuję, ale już nie mam takiej frajdy, że go czegoś nowego nauczę, bo już zazwyczaj umie powiedzieć, to co chce, a ja nie czuję się na tyle biegła z angielskiego, żeby z nim o trudniejszych rzeczach konwersować, więc gada obecnie ze studentem, który do nas przychodzi, a ze mną robi słówka i gramatykę z książki czy z internetu (a ja sobie przy okazji co nieco przypominam).
Kolejnym moim fajnym odkryciem jest seria "Nauka mimo woli". Staś ma się nauczyć na religię modlitw i przypadkiem wpadłam na "Katechizm śpiewająco" i postanowiłam wypróbować. Odtwarzamy teraz w domu i w aucie. Efektem ubocznym jest, że czasami sama podśpiewuję "O Pani nasz! Orędowniczko nasza!":-) Na imieniny już czekają dla nich kolejne książki i płyty z tej serii (w piekarniku natomiast czeka kolejny torcik angielski na potrójne imieniny - Stasia, Emila i babci Renaty). Jak będzie "polukrowany", to dodam zdjęcie:-)

3 komentarze:

  1. KOBIETO Z CZEGO TY ZROBIŁAŚ TE ŚCIANKĘ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ;) też chcę wiedzieć KONIECZNIE
      pozdrówki

      Usuń
    2. Kamienie kupiłam na allegro, a mąż przykręcił śrubami.

      Usuń