wtorek, 26 marca 2013

Cyferki i mnożenie

Emil pisze cyferki.


Zażyczył też sobie grę z mnożeniem. Wynik sprawdza na tabliczce mnożenia.


Miałyśmy iść dzisiaj z Różą na zajęcia z masażu Shantala, ale przesunęli o dwa tygodnie, więc jestem trochę zła, bo już się nastawiłam, że dzisiaj pójdziemy...

6 komentarzy:

  1. rzeczywiście nasze Maluchy mają podobne zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Twoje dzieciaczki nie chodzą do szkoły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie. Chodzą do przedszkola.

      Usuń
  3. No tak :D Źle zadałam pytanie :)
    Myślałam, że Twoje dzieci będą uczyły się w domu nie w szkole. Skąd pomysł na uczenie dzieci w tym wieku ułamków, mnożenia, szybkiego pisanie na komputerze? Czy sama "narzucasz" takie tempo i decydujesz o Tym co kiedy czy może pomagają Ci w tym jakieś podręczniki do wczesnej edukacji? I o co w ogóle chodzi z tą wczesną edukacją? Przyznam, że nie słyszałam o tym.. Wiem co to znaczy edukacja i wczesna :D :D Bardzo chętnie dowiedziałabym się coś więcej na ten temat od osoby która taką wczesną edukację wprowadziła w życie swoich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczesną edukację odkryłam przypadkiem. Starszy syn, jak był mniejszy oglądał dużo Magic English. Kiedyś mu kupiłam układankę dopasowywanie słów angielskich do obrazków i mając 2,5 roku sam dopasował połowę za pierwszym razem a jak mu pokazałam resztę, to za drugim razem dopasował wszystko.
      W związku z problemami zdrowotnymi młodszego syna, starszego zresztą też, więcej czasu z nimi spędzałam w domu i żeby się nie nudzić, ale jakoś też efektywnie wykorzystywać czas, a nie sadzać ich przed bajkami zaopatrywałam nas w różne gry edukacyjne, układanki itp. Zaczęłam też czytać w internecie o wczesnej edukacji: o Glennie Domanie, przeglądałam blogi o nauczaniu metodą Montessori. Jak coś przykuło moją uwagę, to chciałam też chłopakom pokazać. Jeżeli chodzi o tempo nauki, to dostosowuję się do chłopaków. Kiedyś mogłam więcej z nimi razem robić, teraz każdy idzie swoim tempem, ma swoje zainteresowania. Jak młodszego syna zainteresował taniec, to mu włączałam Boogie Beebies i zapisałam na kurs tańca. Jak zauważyłam, że starszy ma talent do języków, wprowadziłam mu oprócz angielskiego hiszpański, co się okazało świetnym pomysłem, bo już sporo umie w tym języku (i marudzi, że chce jeszcze niemiecki:-). Młodszy też się przy okazji uczy hiszpańskiego. Co do "podręczników", to kupuję czasami książki o wczesnej edukacji. Bardzo lubię np. "Jak nauczyć małe dziecko czytać Glenna Domana, "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka" Minge, "ABC mądrego rodzica, inteligencja Twojego dziecka" J.Gajda, ale w internecie też można znaleźć sporo informacji. W sumie najlepiej odnośnie wczesnej edukacji czytało mi się Glenna Domana (chociaż nie wszystko mi się podobało). Generalnie chodzi o to, że dziecko jak jest malutkie łatwiej przyswaja sobie różne informacje, np. jak żyje w rodzinie czterojęzycznej, to bez problemu nauczy się czterech języków, a jakby jakiś np. licealista zaczynał się uczyć czterech języków, to musiałby na to poświęcić znacznie więcej czasu i i tak nie nauczyłby się ich tak jak jest to w stanie zrobić niemowlak - im młodsze dziecko, tym łatwiej się mu czegoś nauczyć. Podobnie jest z innymi rzeczami, jak tata fascynuje się autami albo piłką nożną, to trzy latek może rozpoznać na parkingu wszystkie modele aut, a na meczu piłki nożnej zawodników.
      Na polsko języcznych blogach o wczesnej edukacji natomiast dominuje chyba Montessori, na youtube można też znaleźć sporo zabaw jej metodą. Do nauczania dzieci nie potrzeba dużo środków (ja akurat dużo korzystam z gotowych materiałów, ale inne dziewczyny dużo tworzą same).
      Natomiast jeżeli chodzi o matematykę, to akurat ten temat zainteresował mojego syna, a przy okazji ja się też w tym dobrze czuję. Nigdy nie zakładałam, że matematyka jest trudna i że dziecko czegoś nie zrozumie. Dopóki syn chce, żebym mu coś pokazywała, to mu pokazuję, jak mu się to znudzi, to dalej tego nie drążę, tylko zajmujemy się czymś innym. Jakby mu się spodobało rysowanie, to mimo, że sama jestem noga z rysowania, szlibyśmy bardziej w tym kierunku:-). Z młodszym synem raczej ja proponuję tematy, bo Emil nie ma jeszcze jakoś szczególnie ukierunkowanych zainteresowań. Zresztą chciałabym, żeby wszystkiego spróbowali, nawet tego na czym sama się kompletnie nie znam. Podczas nauczania chłopaków ja też się sporo nauczyłam (głównie biologii i hiszpańskiego).
      Postaram się podlinkować inne ciekawe blogi o edukacji.

      Usuń