czwartek, 12 lipca 2012

Przerwa w upałach...

Emilek wyjechał z dziadkami, w związku z czym aktywnie spędzamy czas ze Stasiem...
Najciekawsze atrakcje są  chyba nad jeziorem maltańskim: termy, park linowy, saneczki:




 Przytulanko...

Dzisiaj w związku z pogorszeniem pogody, zamiast nad jezioro wybraliśmy się do Muzeum Narodowego, na wystawę malarstwa Tycjana. Stasiowi najbardziej podobały się wielkie obrazy (takie zajmujące całą ścianę) oraz takie z figurami geometrycznymi.


W domu i w aucie intensywnie uczymy się hiszpańskiego. Stachu idzie jak burza przez podstawy, a ja się przy okazji też uczę tego języka. W związku z tym, że kartki obrazkowe od razu zapamiętał, zaopatrzyliśmy się w trochę trudniejsze materiały (m.in. Alfabeto para los ninos - bardzo fajna książka, już nie taka prosta, jak słownik Edgarda, ale też przeznaczona dla dzieci). W związku z tym, że nie znam tego języka, na razie uczymy się głównie słówek. Stasiu bardzo lubi się uczyć, jak jakiegoś słówka z książeczki nie pamiętamy wpisujemy je na fiszkę i następnego dnia czytamy. Z fiszkami bawimy się też w chowanego. Stachu je chowa, a ja szukam i na odwrót:-)



W przerwie od hiszpańskiego uczę Stasia podstaw brydża (system naturalny). Na razie tylko kolory, wartość kart, co jest silniejsze, kolejność w licytacji, pojęcia - partia, szlem, szlemik itp.


Tutaj z kolei Stasiu układa pasjansa.


No i ćwiczymy tabliczkę mnożenia. Wpierw Stasiu mamie jakieś zadanie zadaje, co uwielbia (szczególnie, jak są duże liczby:-) A potem mama Stasiowi, np. tabliczkę do uzupełnienia. Najlepiej idzie mu przez 9 (na paluszkach:-)).

7 komentarzy:

  1. a w tym słowniku Edgara jest jakas płytka z wymową?

    Brydż... no nie... sama bym do Ciebie poszła na lekcje. Kiedyś za dawnych czasów , jak znudziło się już 3,5,8 i 66, ze znajomymi graczami postanowiliśmy się nauczyć brydża. Z sama książką było ciężko, dopiero jak poznałam mego Grześka, to on nas nauczył i się zaczęło ;) chociaż nie za długo potrwało, bo Chłop zaraz mnie zabrał do innego miasta hehe i nie było ani brydża, ani 66 czy 3,5,8

    Uwilbiam grać w karty
    A teraz nie mam zawodników ;(
    pozdrówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, w Edgarze jest płyta. Wcześniej mieliśmy Edgara do angielskiego i chłopakom też się bardzo podobał, do hiszpańskiego jest identyczny, tylko bez piosenek.
    W brydża najwięcej grałam w liceum i trochę na studiach. Mąż za brydżem nie przepada, więc szkolę sobie małego partnera do rozgrywek z dziadkami:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale super blog - na pewno będę wpadała do Was po inspiracje:)
    pozdrawiamy:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS mój Mąż uwielbia brydza - ja nie dałam rady się nauczyć;)
      za to język hiszpański kocham równie mocno jak angielski w ogóle języki obce są super.
      Jesteś cudowną Mamą która pięknie dba o dzieciaczki

      Usuń
  4. A mój Tymek poznaje szachy. Już z pradziadkiem poznał nazwy i pierwsze ruchy. Ja nie mam czasu na bloga ale w wolnych chwilach poczytuję co u was. A tak codziennie przetwory, działka, rowery i długie spacery. Pozdrawiam mamaTA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubimy rowerki, tylko na razie wszyscy beze mnie jeżdżą:-(

      Usuń
  5. ja do tej pory nie wiem, co to brydż, choć podobno świetna sprawa :D
    zazdroszczę
    może my też się zmobilizujemy - znaczy ja, a później Maluchy :D
    a może się uda i Chłopaki się naucza od taty ;)

    OdpowiedzUsuń